Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 230 208 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Aniołek myśli o zdradzie...

sobota, 25 marca 2006 19:19

Jeśli ktoś chce poczytać o tym, że chcę kogoś zdradzić i przeżywam z tego powodu rozterki moralne - to już teraz może przestać czytać .
Nigdy nikogo nie zdradziłam i nie mam takich doświadczeń wśród planów na przyszłość...
Ale czy ktoś takie rzeczy planuje?
Głupie pytanie! - pewnie, że są takie osoby. Wie o tym każdy [a już na pewno każda], kto kiedykolwiek miał konto w serwisie randkowym i dostawał propozycje niezobowiązującego seksu...
Wykluczam osoby planujące zdrady ze swoich rozmyślań, bo mnie absolutnie nie interesują...
            
Dlaczego w ogóle myślę o zdradzie?
1. Dlatego, że moja kuzynka zdradza męża i jest to temat rozmów na każdym forum rodzinnym - bo ona zdradza sympatycznego i przystojnego faceta z klasycznym typem buraka, który w dodatku jest jej szefem...
Nikt tego nie rozumie.
2. Dlatego, że przypomniało mi się [w związku z "sądem nad kuzynką"] jedno z własnych doświadczeń życiowych...
Podczas starań o prawo jazdy miałam lekcje [jazdy] z żonatym instruktorem, który polubił mnie tak bardzo, że przed lekcją przyjeżdżał po mnie tam, gdzie akurat byłam, a po lekcji odwoził mnie do domu...
Był/jest naprawdę sympatyczny i fajnie nam się rozmawiało, więc zdarzało nam się również wyskoczyć razem na kawkę [czyli: on pił kawę, a ja zieloną herbatę].
Ale żebyście sobie nie myśleli żadnych głupot - nie było żadnego łapania za kolanka ani - tym bardziej - buziaczków na do widzenia.
Egzamin w końcu zdałam, a instruktor był z tego powodu bardzo smutny, bo twierdził, że będzie mu tych lekcji brakowało...
A żeby była pełna jasność - dodam, że lekcje ze mną to nie był lekki kawałek chleba, bo talent do prowadzenia auta miałam ukryty dość głęboko   [może kiedyś o tym opowiem...].
Kilka dni po egzaminie spotkaliśmy się znowu i pojechaliśmy razem do sympatycznej knajpki - obiadek, martini i gadka do nocy...
Było bardzo sympatycznie.
Do domu odwoził mnie jadąc 30 km/h, bo twierdził, że jeszcze nie chce się ze mną rozstawać... Nie składał żadnych propozycji, nie pytał czy coś... czy kiedyś... et cetera
Nie widziałam w tym naszym spotkaniu nic złego i wątpię czy kiedykolwiek bym zobaczyła, ale w domu czekała na mnie zdenerwowana mama, która - w potoku innych - zadała mi pytanie:
- Co byś zrobiła, gdyby wpadła tam jego żona i zaczęła cię wyzywać, albo gdyby rzuciła się na ciebie z pazurami?
Wtedy - kiedy mama zadawała to pytanie - roześmiałam się, ale... nie umawiałam się już później z tym facetem.
Rozmawialiśmy czasem przez telefon, albo kiedy spotkaliśmy się gdzieś przypadkiem... Tyle, że zawsze wtedy odtwarzała mi się w głowie taśma z pytaniem mamy... Awaria.
    
Zawsze byłam przekonana, że osoby zamężne [albo w innym związku] mają prawo spotykać sie z innymi ludźmi - niezależnie od ich płci. Wydawało mi się też, że jeśli ich partnerzy mają z tym jakiś problem, to powinni się nad sobą zastanowić...
Ale teraz myślę, że to nie było zbyt mądre ...
Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym była żoną tego instruktora i spotkała go w jakiejś restauracji z inną kobietą... Na pewno nie zrobiłabym awantury od razu, ale... nie uszłoby mu to płazem! - Oczywiście, gdyby wcześniej nic mi o takim spotkaniu nie powiedział...
Ale - z drugiej strony - spróbujcie powiedzieć komuś, z kim jesteście związani, że lubicie się spotykać z innym facetem/inną kobietą - jaki będzie skutek?
    
Mam nadzieję, że jeśli kiedyś będę z kimś związana, to nie zapomnę o tych przemyśleniach i nie będę zazdrosna o spotkania mojego wybranaka z innymi ludźmi [dowolnej płci  ]...
                         

                                
Czytałam niedawno zapiski z wykładów, które Ravi Shankar prowadził w USA i znalazłam text o bliskości, który chcę Wam zacytować:

Prawdziwa bliskość nie osądza. Nie patrzy, czy tamta osoba kocha, czy nie kocha, traktuje cię dobrze, czy też nie. To nie twoja sprawa.
Jeśli chcę być z kimś blisko, przyjmuję za pewnik, że ten ktoś mnie kocha.
Kiedy powątpiewasz, czy ktoś cię kocha, twoja miłość do tej osoby przygasa.
(...)
W prawdziwej bliskości przestajesz patrzeć na postepki, zaczynasz trwać w miłości. A więc, jeśli skłoniłeś ku komuś serce, nie zastanawiaj się nawet, czy ten ktoś kocha cię, czy nie kocha.
Ty go kochaj. To wystarczy.

                 

Czy ktoś jest w stanie wprowadzić te rady w życie? 
     
oceń
0
0


poniedziałek, 27 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  207 262  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     

O sobie samej...

Numerologicznie jestem 33.
To nie to samo co mickiewiczowskie 44, ale numerolodzy twierdzą, że osoby obdarzone tą wibracją są Aniołami na Ziemi...

O bloogu...

Mój bloog, jaki jest, każdy widzi ;)

aalaaskaa poleca:

Adresownik...

Dobrze napisane

Odgrzewane kotlety

Pochwal bloog...

Momenty były? Ile?

Odwiedziny: 207262
Wpisy
  • liczba: 491
  • komentarze: 2040
bloog istnieje od: 4084 dni