Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 110 061 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Aniołek myśli o zdradzie...

sobota, 25 marca 2006 19:19
Skocz do komentarzy

Jeśli ktoś chce poczytać o tym, że chcę kogoś zdradzić i przeżywam z tego powodu rozterki moralne - to już teraz może przestać czytać .
Nigdy nikogo nie zdradziłam i nie mam takich doświadczeń wśród planów na przyszłość...
Ale czy ktoś takie rzeczy planuje?
Głupie pytanie! - pewnie, że są takie osoby. Wie o tym każdy [a już na pewno każda], kto kiedykolwiek miał konto w serwisie randkowym i dostawał propozycje niezobowiązującego seksu...
Wykluczam osoby planujące zdrady ze swoich rozmyślań, bo mnie absolutnie nie interesują...
            
Dlaczego w ogóle myślę o zdradzie?
1. Dlatego, że moja kuzynka zdradza męża i jest to temat rozmów na każdym forum rodzinnym - bo ona zdradza sympatycznego i przystojnego faceta z klasycznym typem buraka, który w dodatku jest jej szefem...
Nikt tego nie rozumie.
2. Dlatego, że przypomniało mi się [w związku z "sądem nad kuzynką"] jedno z własnych doświadczeń życiowych...
Podczas starań o prawo jazdy miałam lekcje [jazdy] z żonatym instruktorem, który polubił mnie tak bardzo, że przed lekcją przyjeżdżał po mnie tam, gdzie akurat byłam, a po lekcji odwoził mnie do domu...
Był/jest naprawdę sympatyczny i fajnie nam się rozmawiało, więc zdarzało nam się również wyskoczyć razem na kawkę [czyli: on pił kawę, a ja zieloną herbatę].
Ale żebyście sobie nie myśleli żadnych głupot - nie było żadnego łapania za kolanka ani - tym bardziej - buziaczków na do widzenia.
Egzamin w końcu zdałam, a instruktor był z tego powodu bardzo smutny, bo twierdził, że będzie mu tych lekcji brakowało...
A żeby była pełna jasność - dodam, że lekcje ze mną to nie był lekki kawałek chleba, bo talent do prowadzenia auta miałam ukryty dość głęboko   [może kiedyś o tym opowiem...].
Kilka dni po egzaminie spotkaliśmy się znowu i pojechaliśmy razem do sympatycznej knajpki - obiadek, martini i gadka do nocy...
Było bardzo sympatycznie.
Do domu odwoził mnie jadąc 30 km/h, bo twierdził, że jeszcze nie chce się ze mną rozstawać... Nie składał żadnych propozycji, nie pytał czy coś... czy kiedyś... et cetera
Nie widziałam w tym naszym spotkaniu nic złego i wątpię czy kiedykolwiek bym zobaczyła, ale w domu czekała na mnie zdenerwowana mama, która - w potoku innych - zadała mi pytanie:
- Co byś zrobiła, gdyby wpadła tam jego żona i zaczęła cię wyzywać, albo gdyby rzuciła się na ciebie z pazurami?
Wtedy - kiedy mama zadawała to pytanie - roześmiałam się, ale... nie umawiałam się już później z tym facetem.
Rozmawialiśmy czasem przez telefon, albo kiedy spotkaliśmy się gdzieś przypadkiem... Tyle, że zawsze wtedy odtwarzała mi się w głowie taśma z pytaniem mamy... Awaria.
    
Zawsze byłam przekonana, że osoby zamężne [albo w innym związku] mają prawo spotykać sie z innymi ludźmi - niezależnie od ich płci. Wydawało mi się też, że jeśli ich partnerzy mają z tym jakiś problem, to powinni się nad sobą zastanowić...
Ale teraz myślę, że to nie było zbyt mądre ...
Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym była żoną tego instruktora i spotkała go w jakiejś restauracji z inną kobietą... Na pewno nie zrobiłabym awantury od razu, ale... nie uszłoby mu to płazem! - Oczywiście, gdyby wcześniej nic mi o takim spotkaniu nie powiedział...
Ale - z drugiej strony - spróbujcie powiedzieć komuś, z kim jesteście związani, że lubicie się spotykać z innym facetem/inną kobietą - jaki będzie skutek?
    
Mam nadzieję, że jeśli kiedyś będę z kimś związana, to nie zapomnę o tych przemyśleniach i nie będę zazdrosna o spotkania mojego wybranaka z innymi ludźmi [dowolnej płci  ]...
                         

                                
Czytałam niedawno zapiski z wykładów, które Ravi Shankar prowadził w USA i znalazłam text o bliskości, który chcę Wam zacytować:

Prawdziwa bliskość nie osądza. Nie patrzy, czy tamta osoba kocha, czy nie kocha, traktuje cię dobrze, czy też nie. To nie twoja sprawa.
Jeśli chcę być z kimś blisko, przyjmuję za pewnik, że ten ktoś mnie kocha.
Kiedy powątpiewasz, czy ktoś cię kocha, twoja miłość do tej osoby przygasa.
(...)
W prawdziwej bliskości przestajesz patrzeć na postepki, zaczynasz trwać w miłości. A więc, jeśli skłoniłeś ku komuś serce, nie zastanawiaj się nawet, czy ten ktoś kocha cię, czy nie kocha.
Ty go kochaj. To wystarczy.

                 

Czy ktoś jest w stanie wprowadzić te rady w życie? 
     
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 01 kwietnia 2006 12:56

    groover: Nie myśl, że usiłuję bronić czy tłumaczyć manipulatorów i "wykorzystywaczy"... Współczuję wszystkim uwikłanym w różne toksyczne związki, ale prawda jest taka, że każdy odpowiada za swoje życie SAM. Za swoją miłość (lub jej brak) też.
    Ja nie mam do nikogo pretensji, że jestem sama - odpowiadam za to tylko ja. Choć pewnie wygodniej byłoby powiedzieć, że mam pecha i Los nie postawił na mojej drodze odpowiedniej osoby...
    A guzik! Trzeba się było samemu postarać...

    :::::::::::::::::::::: aalaaskaa

  • dodano: 01 kwietnia 2006 1:18

    Przeprasazam, że tak długo zwlekałam, ale już piszę odpowiedź na wcześniejsze pytanie.
    Może takie osoby nie potrafią rozróżnic dobra i zła, wybrac odpowiednich rzeczy, najkorzystniejszych dla siebie? Może są niedojrzali, może jeszcze nie dorośli (nie w sensie osiągnięcia konkretnego wieku) i nie potrafią dokonywac odpowiednich wyborów? Nie powinniśmy przecież oceniac innych przez pryzmat swojej dojrzałości. Nie można robic ludziom wyrzutów dlatego tylko, że ich inteligencja emocjonalna nie jest rozwinięta w takim stopniu, jak byśmy oczekiwali. Ludzie są przecież tak różni. Niektórzy rzeczywiście nie potrafią rozwijac swej duchowości, nie mają umiejętności przewidywania konsekwencji działań, nie umieją dostrzegac niuansów osobowości manipulatorów (a ci na ogół dobrze się maskują). Nie oznacza to oczywiście, że ludzie tacy nie powinni próbowac się rozwijac i podejmowac starań. Trzeba zaakceptowac jednak fakt, że takie osoby są, mimo że czasami nie rozumiemy ich działań ani motywów, które nimi kierują i nie zgadzamy się z ich postępowaniem.

    Eeee... Coś nie klei się to wszystko, co napisałam...
    Czy w ogóle jest to choc trochę przekonujące?...
    No dobra, niech Ci będzie. Poddaję się. Nie potrafię sensownie odpowiedziec na to pytanie

    :::::::::::::::::::::: groover

  • dodano: 30 marca 2006 9:58

    groover: Muszę ;) jeszcze dopisać, że w cytowanym texcie Ravi Shankar nie daje żadnych rad na temat sposobu wyboru partnera. Mowa jest o tej fazie związku, kiedy już postanowiliśmy, że z kimś chcemy "być blisko"...
    A zanim coś takiego postanowimy, to - moim zdaniem - powinniśmy pomyśleć, co robimy...

    Tak sobie teraz myślę, że jeśli nie zaniedbamy niczego w fazie "wyboru", to już później nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do rad Shankar'a się zastosować...
    Jeśli wybraliśmy dobrze - nie grozi nam wykorzystanie, prawda? ;)

    :::::::::::::::::::::: aalaaskaa

  • dodano: 30 marca 2006 0:08

    Ojej, zadajesz trudne pytania.:(
    Mimo wszystko spróbuję na nie odpowiedziec, ale to już jutro. A właściwie może jeszcze dziś, ale dużo później.

    :::::::::::::::::::::: groover

  • dodano: 29 marca 2006 23:59

    groover: A co można powiedzieć o kimś, kto - mając do wyboru mnóstwo ludzi na świecie - za najwspanialszego [wartego uczucia] uznaje perfidnego manipulatora?
    Jak taki wybór swiadczy o sercu tej osoby??

    :::::::::::::::::::::: aalaaskaa

  • dodano: 29 marca 2006 22:19

    Oczywiście, nic nie zarzucam Ravi'emu Shankar'owi. Po prostu każdą nawet najpiękniekszą myśl można wypaczyc, a do najmądrzejszych słów dorobic swoją teorię i wykorzystywac ją niekoniecznie do mądrych i dobrych celów. Niestety... I nikt nie może miec o to pretensji do autorów.
    A co tego, czy miłośc jest ślepa...
    Jak potocznie się mówi: miłośc nie wybiera. Nie da się nad nią tak po prostu zapanowac i chłodno kalkulowac, w kim można i warto się zakochac a w kim nie. Zresztą to byłoby nawet sprzeczne z zacytowaną przez Ciebie myślą Shankar'a. Tak mi się wydaje...

    :::::::::::::::::::::: groover

  • dodano: 27 marca 2006 16:24

    groover: Przede wszystkim: nie wymagam od nikogo zgadzania się ze mną we wszystkim, co tu napiszę - sekty nie zakładam ;) - więc nikomu nic z mojej strony nie grozi...
    A tym bardziej Tobie, groover, siostro myśląca ;)
    Jak sama kiedys napisałaś - byłoby nudno, gdyby wszyscy się ze sobą zgadzali...

    Ten text był tylko do przemyśleń... i - jak widać - cel został osiągnięty ;)

    A co do osób, które chciałyby wykorzystać uczucia osoby zakochanej i chcącej stosować się do rad Shankar'a... - Kurczę blade! - a nie łaska pomyśleć w kim się zakochujemy? Czy to tylko ten wykorzystujący jest winien? Czy naprawdę wszystko można wytłumaczyć tym, że miłość jest ślepa?

    Ravi Shankar jest przez niektórych obrażany, że to czy tamto, ale w tym texcie chodziło mu tylko o związek dwojga osób... Jeśli ktoś będzie chciał wykorzystać ten text do innych celów, to chyba trudno winić za to Sri Sri Ravi'ego Shankar'a...?

    :::::::::::::::::::::: aalaaskaa

  • dodano: 27 marca 2006 13:23

    Myślę, że można by było te rady wprowadzic w życie, pod jednym wprawdzie warunkiem: ludzie musieliby byc wobec siebie szczerzy i uczciwi. Kochac i nie oczekiwac nic w zamian to bardzo piękne. Tyle że często takie osoby są perfidnie i bez skrupułów wykorzystywane przez tych, w których ulokowały swoje uczucia. Jak najbardziej można kochac bez względu na wszystko, nie zastanawiając się czy, a nawet wiedząc, że od tej drugiej osoby nie otrzymamy miłości. Jednak dopóki ciągle będzie się spotykac ludzi, którzy będą to wykorzystywac tylko do własnych celów, nie licząc się z kochającymi bliskimi czy wręcz ich niszcząc, to chyba nie ma to za bardzo sensu.
    Hmm... Zastanawiam się, czy to napisac, bo to rzecz kontrowersyjna i pewno wielu osobom się narażę. Ale co mi tam...
    Wiesz, co sobie pomyslałam, jak się nad tym bardziej zastanowiłam?
    Że to doskonały tekst akurat do włożenia w usta jakiemuś guru przemawiającego do swych wyznawców, żeby ich sobie podporządkowac. Taką gadką można usprawiedliwiac oczekiwanie od ludzi posłuszeństwa i bezwarunkowej miłości. Mają oni po prostu kochac, tylko kochac, nie wątpic, nie oceniac. Nieważne, co przywódca robi, nie powinno cię to interesowac - "przestajesz patrzec na postępki". Nieważne, że nie działa dla twojego dobra - "bliskośc nie osądza". Może cię nawet krzywdzic - "to nie twoja sprawa". I za wszelką cenę nie można pozwolic, żebyś zaczął powątpiewac i miec własne zdanie, bo "miłośc (...) przygasa", a guru straci kontrolę.
    No i stało się - napisałam. Mam nadzieję Aniołku, że nie wykluczysz mnie za to ze swojego bloga.

    :::::::::::::::::::::: groover

  • dodano: 25 marca 2006 22:40

    Czytam czytam i az mnie serce mocniej zabilo przy nazwisku Ravi Shankar. Wiem ze jesteś oczytana i sypiesz pieknymi cytatami z pawlikowskiej- jasnorzewskiej, szymborskiej czy nietschego czy to był Schopenhauer ;)

    Jednak Ravi Shankar to dla mnie postać bliska, bo jestem w Art of Living i mialam okazje swietowac uroczystosci 25-lecia istnienia w Bangalore :)

    A przed snem czytam sobie jego mądrości z "God Loves Fun" :)

    :::::::::::::::::::::: Monia

  • dodano: 25 marca 2006 20:44

    Ani0łku, świetny bloog! Baardzo. Szkoda, mój bloog nie jest taki duuży i dobry...
    http://www.exe007.bloog.pl/
    SKONEMTUUJ I DORADŹ!

    :::::::::::::::::::::: Hestia_Potter

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 22 sierpnia 2014

Licznik odwiedzin:  150 326  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O sobie samej...

Numerologicznie jestem 33.
To nie to samo co mickiewiczowskie 44, ale numerolodzy twierdzą, że osoby obdarzone tą wibracją są Aniołami na Ziemi...

O bloogu...

Mój bloog, jaki jest, każdy widzi ;)

aalaaskaa poleca:

Adresownik...

Dobrze napisane

Odgrzewane kotlety

Pochwal bloog...

Momenty były? Ile?

Odwiedziny: 150326
Wpisy
  • liczba: 491
  • komentarze: 2100
bloog istnieje od: 3163 dni